Na początku ostra jazda po trasach rodem z DH, w góre i w dół, potem szybki objazd ulubionego single track'a, po drodze spore problemy z przerzutką tylną ale skrócenie łańcucha okazało się rozwiązaniem problemu. Potem miałem już wracać do domu ale wyszło słońce i zdecydowałem się na jeszcze jedną rundkę po lesie. Nie wiem co się stało ale złapałem takiego doła że o sensownej prędkośći można było pomarzyć. Chyba się wczoraj odwodniłem nie zabierając żadnego picia. Tak więc powrót do domu był drogą przez męke, ledwo kręciłem korbami. Skutki końca i trudnego terenu widać po średniej.
Co do roweru to zaczynam lubić trudniejsze trasy, ostre single. Zaskar wchodzi w zakręty jak by to była prosta, jedzie jak przyklejony (to zasługa GENIALNYCH Conti Mountain King 2.2) wspina się jak koza, zjeżdża po prostu bosko. Reba pracuje cudownie wykorzystuje cały skok blokada działa bez pudła. Hamulec z przodu piszczy, ledwo sie da wytrzymać za to skuteczność hamowania, modulacja i siła powalają na kolana. Opony są po prostu boskie - toczą się lekko, po błocie posuwają jak po suchym , czyszczą się błyskawicznie. Po powrocie do domu są najmniej ubłoconą częścią roweru ;)
Padało, błoto, zimno i ogólnie dupa nie pogoda. Ale jak złożyłem Zaskara to po prostu nie było opcji żeby nie wyjść.
Pisali w BB o tym że GT skręcają zanim o tym pomyślisz. Może nie wszystkie-mój na pewno tak. Pisali również o tym że Zaskary są sztywne jak jasna cholera. Może nie wszystkie- mój na pewno tak. :)
Rock Shox Reba - no tutaj brak mi słów. To jest Amortyzator przez duże 'A'
Formula Oro k18 - zapomnijcie o tym że wasze Vki dobrze działają. To są dopiero hamulce - zatrzymują prawie w miejscu. Pełna kontrola nawet w deszczu, jedyny minus to taki że przód świergoli straszliwie przy mokrej tarczy.
Koła - Mavic Crossmax ST + Conti Mountain King 2.2 - to jest przyspieszenie mimo że tymczasowo mam założone 200g dętki sztuka. Docelowo będzie płyn. Przyczepność opon w błocie nie do opisania jedzie jak po suchym, na mokrych korzeniach pełna trakcja czy to na zjeździe czy to na podjeździe, mimo padającego deszczu. Raz tylko zerwałem przyczepność na mokrych korzeniach przy bardzo stromym podjeździe, ale to nie zmienia faktu że podjeżdżałem w miejscach gdzie na starych gumach w suchych warunkach nie dawało rady. Ciekawe co będzie z przyspieszaniem po zdjęciu dętek-aż strach pomyśleć :D
A średnia taka mała bo jeździłem w naprawde trudnym terenie, a na płaskim były testy hamowania sprawdzanie czy nic się nie odkręca itp itd więc postojów mnóstwo.
W deszczu po lasach chojnowskich, konstancin czarnów solec - te okolice. Była by dużo lepsza średnia gdyby nie przedzieranie się piechotą przez bagna z prędkością 5-6km/h. Trasa w obszarach leśnych malownicza jednak błoto zmusiło do wyjechania na asfalt. Co najdziwniejsze deszczu podczas jazdy prawie nie czuć :)
Ostatnia jazda na Stevensie... Dzielnie się spisywał przez te 2000km ale czas przesiąść się na coś znacznie lepszego. Zżyłem się z poczciwym Stevensem, ciężko będzie go rozebrać.
Forma idzie w góre :) bez jakiejś wielkiej napinki średnia powyżej 25 :) zadowolony jestem bardzo. Wiosna już tuż tuż zielono sie robi w lesie. Mało czasu było jak to w poniedziałek
Było by jeszcze lepiej gdyby nie gigantyczna ilość osób w Lesie Kabackim. A tak to wyszedł bardzo szybki slalom :). Pogoda coraz bardziej wiosenna, tylko czekać na temperatury w okolicach 20 stopni. Oby prędko :)
Było szybko i po lesie czyli tak jak lubie :) z braku czasu tylko godzinka. Lato idzie coraz cieplej :) wiała emma było czuć ale bywało gorzej. Skurcze łydek - masakra łapało odrazu jak tyłek z siodełka podnosiłem. No ale czego sie spodziewać po tygodniu siedzenia na dupie :D