Na początku ostra jazda
Sobota, 22 marca 2008
· Komentarze(0)
Na początku ostra jazda po trasach rodem z DH, w góre i w dół, potem szybki objazd ulubionego single track'a, po drodze spore problemy z przerzutką tylną ale skrócenie łańcucha okazało się rozwiązaniem problemu. Potem miałem już wracać do domu ale wyszło słońce i zdecydowałem się na jeszcze jedną rundkę po lesie. Nie wiem co się stało ale złapałem takiego doła że o sensownej prędkośći można było pomarzyć. Chyba się wczoraj odwodniłem nie zabierając żadnego picia. Tak więc powrót do domu był drogą przez męke, ledwo kręciłem korbami. Skutki końca i trudnego terenu widać po średniej.
Co do roweru to zaczynam lubić trudniejsze trasy, ostre single. Zaskar wchodzi w zakręty jak by to była prosta, jedzie jak przyklejony (to zasługa GENIALNYCH Conti Mountain King 2.2) wspina się jak koza, zjeżdża po prostu bosko. Reba pracuje cudownie wykorzystuje cały skok blokada działa bez pudła. Hamulec z przodu piszczy, ledwo sie da wytrzymać za to skuteczność hamowania, modulacja i siła powalają na kolana. Opony są po prostu boskie - toczą się lekko, po błocie posuwają jak po suchym , czyszczą się błyskawicznie. Po powrocie do domu są najmniej ubłoconą częścią roweru ;)
Co do roweru to zaczynam lubić trudniejsze trasy, ostre single. Zaskar wchodzi w zakręty jak by to była prosta, jedzie jak przyklejony (to zasługa GENIALNYCH Conti Mountain King 2.2) wspina się jak koza, zjeżdża po prostu bosko. Reba pracuje cudownie wykorzystuje cały skok blokada działa bez pudła. Hamulec z przodu piszczy, ledwo sie da wytrzymać za to skuteczność hamowania, modulacja i siła powalają na kolana. Opony są po prostu boskie - toczą się lekko, po błocie posuwają jak po suchym , czyszczą się błyskawicznie. Po powrocie do domu są najmniej ubłoconą częścią roweru ;)

