Z legionem po szosie. Tym razem nie odpadłem udało się docisnąć do końca :) mimo tygodnia z dupy bo łydki bolały nie wiadomo czemu to po wolnym piątku i sobocie wszystko było ok i jechało się dobrze.
Pech mnie nie opuszcza nadal - rozwaliłem manetke lewa powrot do domu nastawienie przerzutki zeby sie trzymala na blacie i jadziem na asfalt :) A wcześniej był trening techniczny stąd mała średnia Srednia predkosc do wilanowa i spowrotem 33.20km/h (14km)
yeah udało sie :) długo było ale pogoda ekstra, jechałem na home made koksie, sol cytryna i miod i sie spoko sprawdzal.
No to tak: wilanów tam i spowrotem 2 razy po ścieżce, reszta w kabackim troche po moich kółkach troche na zasadzie o a skręce sobię w lewo :). Pogoda cudowna cieplutko, tylko przez to przez pierwsze 2 godziny troche mijania było, później już większość powracała do domów.