Pot + łzy =trening :), czyli kręcenie kółek po kabackim w te i we wte. Wiatr masakra 20-25km/h, szczególnie powrót do domu nie ciekawy bo wiał idealny wmordewind. Temperatura ok 5-10 stopni Średnia bardzo zadowalająca było by jeszcze lepiej gdyby nie ten wiatr. Jestem bardzo zadowolony tak z roweru jak i z siebie :) po prostu było szybko efekty przejścia na Zaskara ze Stevensa bardzo widoczne.
A i udało mi się zlikwidować pisk hamulca z przodu :), a niedługo może nawet w ten weekend zamieniam dętki na płyn -300g. Pulsometr już zamówiony czas rozpocząć poważne trenowanie.
W deszczu po lasach chojnowskich, konstancin czarnów solec - te okolice. Była by dużo lepsza średnia gdyby nie przedzieranie się piechotą przez bagna z prędkością 5-6km/h. Trasa w obszarach leśnych malownicza jednak błoto zmusiło do wyjechania na asfalt. Co najdziwniejsze deszczu podczas jazdy prawie nie czuć :)
Ostatnia jazda na Stevensie... Dzielnie się spisywał przez te 2000km ale czas przesiąść się na coś znacznie lepszego. Zżyłem się z poczciwym Stevensem, ciężko będzie go rozebrać.
Forma idzie w góre :) bez jakiejś wielkiej napinki średnia powyżej 25 :) zadowolony jestem bardzo. Wiosna już tuż tuż zielono sie robi w lesie. Mało czasu było jak to w poniedziałek
Było by jeszcze lepiej gdyby nie gigantyczna ilość osób w Lesie Kabackim. A tak to wyszedł bardzo szybki slalom :). Pogoda coraz bardziej wiosenna, tylko czekać na temperatury w okolicach 20 stopni. Oby prędko :)
Było szybko i po lesie czyli tak jak lubie :) z braku czasu tylko godzinka. Lato idzie coraz cieplej :) wiała emma było czuć ale bywało gorzej. Skurcze łydek - masakra łapało odrazu jak tyłek z siodełka podnosiłem. No ale czego sie spodziewać po tygodniu siedzenia na dupie :D