Miałem dziś już nie wychodzić ale około 15:40 tak pięknie słońce zaświeciło że aż musiałem :) Pogoda cudna słońce wyglądające zza chmur miodzio. Przejazd lajtowy zero asfaltu-po wczorajszych 100km mam dość na jakiś czas, techniczne zjazdy i podjazdy ale bez szaleństw-trzeba odpocząć dziś :).
O dziwo jedna z lepszych wycieczek napewno w tym sezonie a może i w życiu. To co jest najważniejsze-czysta frajda z jazdy :)
Te 20 kilometrów w bardzo ostrym terenie dało popalić i to bardzo mocno. Przy okazji zaliczyłem widowiskowe OTB :). Reszta to dokręcanie po asfalcie i ucieczka przed zmrokiem.
miało być 60km i jest. miała być średnia w okolicach 18-19km/h. wyszlo jak widać więcej :).
Tym samym chciałem podziękować panu w czerwonym ubraniu na żółtym rowerze który mnie pozdrawiał, nie miałem siły odmachać :) oraz dwóm bikerom na ścieżce rowerowej przy KENie. Po 2 i pol godzinach jazdy w samotności towarzystwo nawet na sekunde dodaje sił ;).